"Te wypowiedzi były niepotrzebne". Bielan o sprawie Czarzastego
Decyzję o zerwaniu kontaktów z Włodzimierzem Czarzastym przekazał na początku lutego za pośrednictwem mediów społecznościowych ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Thomas Rose.
"Ze skutkiem natychmiastowym nie będziemy już utrzymywać kontaktów, ani komunikować się z Marszałkiem Sejmu Czarzastym, którego oburzające i nieuzasadnione obelgi pod adresem prezydenta Trumpa stały się poważną przeszkodą dla naszych doskonałych relacji z premierem Tuskiem i jego rządem" — napisał na platformie X amerykański dyplomata. "Nie pozwolimy nikomu szkodzić stosunkom polsko-amerykańskim ani okazywać braku szacunku prezydentowi Donaldowi Trumpowi, który tak wiele uczynił dla Polski i narodu polskiego" — dodał Rose.
Bielan: Ambasador musi dbać o dobre imię przywódcy USA
Do sprawy odniósł się w poniedziałek na antenie Radia Zet europoseł PiS Adam Bielan.
– Myślę, że te wypowiedzi były niepotrzebne, a szczególnie uzasadnienie, które przedstawił pan ambasador. Ja je rozumiem, bo on jako ambasador Stanów Zjednoczonych musi dbać również o dobre imię przywódcy Stanów Zjednoczonych – zaznaczył polityk.
Nie oznacza to jednak zmiany stanowiska PiS ws. marszałka Sejmu. – Natomiast w przypadku pana Czarzastego jest wiele innych powodów, dla których Prawo i Sprawiedliwość domaga się jego odwołania – powiedział Bielan. – To są przede wszystkim jego bardzo bliskie związki z Kremlem – kontynuował – dodał.
Najnowsze ustalenia ws. Czarzastego. Trop wiedzie do Rosji
Do nowych informacji na temat Rosjanki Swietłany Czestnych, która dwa lata temu nabyła udziały w spółce marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, dotarli dziennikarze "Rzeczpospolitej".
Według gazety, Czestnych pracuje dla Rosyjskiego Domu Aukcyjnego w Petersburgu, w skrócie RAD, której głównym udziałowcem jest inna spółka z Petersburga – St. Petersburg CJSC Russian Jeweller (ma 59 proc.).
"Według oficjalnej bazy SPARK Interfax należy ona do dwóch kobiet: Dinary Usejnowej i Marii Marakowskaj. Co ciekawe, na ich temat próżno szukać informacji" – podkreśla dziennik.